Prawie każdy znajduje sobie w życiu cel, cel który jest jego siłą napędzającą do działania. A co się dzieje, gdy nie ma takiej siły? Wtedy nic nie ma sensu… Nie dążę do niczego specjalnego i niczym specjalnym się nie kieruję. Każdy dzień jest taki sam, nawet dziś. Dlaczego?
Sklepienie w Wielkiej Sali nie wyglądało zachęcająco. Ciężkie, szare chmury zakrywały całe niebo. Ten widok wcale nie poprawił Lily nastroju. Wręcz przeciwnie. Jeszcze gorzej poczuła się, kiedy usłyszała głos Jamesa. - Lily! Jutro mamy randkę!
Hermiona przez kolejne dni obmyślała co zrobić by Harry i Ginny zaczęli ze sobą chodzić. Wszystko to wydawało jej się za "fe" albo niedopracowane. Po tygodniu straciła wszelką nadzieję, nic nie wymyśli i będzie skazana na beznadziejną miłość. Postanowiła chwycić się ostatniej deski ratunku. Podstępu.
W sobotę w ramach ostatniej lekcji zajęć komputerowych byliśmy w zakopiańskim Aqua Parku. Prawdę powiedziawszy - nic dla mnie. Najlepsze zjeżdżalnie (na które wszyscy mnie ciągnęli) były z tabliczką "Tylko dla umiejących pływać".
Rok szkolny za nami, ale za to wakacje dopiero się zaczynają. Wszyscy cieszą się zaczątkiem wakacji. Ona jedzie w góry, a on nad morze. A ja? Siedzę w domu przez większą część wakacji. No, może mały wypad nad jezioro, morze… Ale jak zorganizować wakacje, żeby było tanio, fajnie i z pomysłem?
- Znasz jakieś zaklęcia? - zapytała po chwili. - Kilka znam, a co? - Pokazałbyś mi. Proszę. - Spojrzał na nią podejrzliwie - no dobrze - zgodził się w końcu i mruknę - Difendio - i nagle z dachu znaczą padać śnieg.
Po drodze natrafiłyśmy na całkiem interesujące miejsca – Wells Fargo Theatre (teatr kompletnie różny od naszych, ekstremalnie nowoczesny, zero jakichkolwiek afiszy zapraszających do obejrzenia sztuki, wielgachny budynek bez duszy), University of Colorado (ogromny kompleks, studenci mają tam naprawdę dobrze)…
Za mało rozmów, za dużo krzyku. Wymuszanie niektórych decyzji. Tak, wiem. Bardzo mocno rodzice nas kochają i dbają o nasze dobro. Ja też moich kocham i dziękuje im za to. Tylko… Czemu tak trudno z nami się rozmawia…
To nie moja wina, że mam 172 cm wzrostu i że lubię chodzić w szpilkach. Ja ze swoich szpileczek na pewno nie zrezygnuję. Bo je lubię. Bo dzięki nim czuję się bardziej kobieco i pewniej siebie. I lubię ten moment kiedy idę ulicą i i facet zwraca na mnie uwagę i się uśmiecha.
Oto co mi ojciec napisał na kartce. Parter: Przedpokój - Salon gościnny - Łazienka - Kuchnia - Jadalnia i normalny Salon. Na górze: Pokój Adama - Pokój Artura - Pokój. - Mój pokój. - Siłownia (eee… o_O) - Pokój rodziców - Łazienka. Jestem załamany -.-.